GE-NE-SIS
Przez niespełna osiem godzin mokłem w intensywnym deszczu. Wyszedłem bez suchej nitki na ubraniu. Gdyby ktoś zaproponował mi dziś wyjazd z zastrzeżeniem że pogoda będzie taka sama, pojechałbym bez wahania.
Przyjechałem do Chorzowa około 14, a następne dwie godziny spędziłem w pobliskim centrum handlowym przeczekując prawdziwe oberwanie chmury. Planowe otwarcie bramek miało nastąpić o 16:30 i od tej pory stałem w kolejce, niestety deszcz i ogromne kałuże przeszkodziły organizatorom - musieli opóźnić otwarcie o półtorej godziny i odpompować wodę. Strażacy montujący pompy dopingowani byli aplauzem setek osób w kolejce - humory pomimo deszczu wszyscy mieli dobre, tym bardziej że gdzieś z głębi stadionu słychać było strojenie gitar i uderzenia perkusji. Wpuszczanie przebiegło bez zakłóceń, jednak zdziwiłem się bardzo gdy kazano mi wyrzucić nakrętkę z butelki. Dlaczego? Żeby nie rzucać pełnymi butelkami. Uśmiałem się. Continue Reading »
