Archive for June, 2007

GE-NE-SIS

Przez niespełna osiem godzin mokłem w intensywnym deszczu. Wyszedłem bez suchej nitki na ubraniu. Gdyby ktoś zaproponował mi dziś wyjazd z zastrzeżeniem że pogoda będzie taka sama, pojechałbym bez wahania.

Przyjechałem do Chorzowa około 14, a następne dwie godziny spędziłem w pobliskim centrum handlowym przeczekując prawdziwe oberwanie chmury. Planowe otwarcie bramek miało nastąpić o 16:30 i od tej pory stałem w kolejce, niestety deszcz i ogromne kałuże przeszkodziły organizatorom - musieli opóźnić otwarcie o półtorej godziny i odpompować wodę. Strażacy montujący pompy dopingowani byli aplauzem setek osób w kolejce - humory pomimo deszczu wszyscy mieli dobre, tym bardziej że gdzieś z głębi stadionu słychać było strojenie gitar i uderzenia perkusji. Wpuszczanie przebiegło bez zakłóceń, jednak zdziwiłem się bardzo gdy kazano mi wyrzucić nakrętkę z butelki. Dlaczego? Żeby nie rzucać pełnymi butelkami. Uśmiałem się. Continue Reading »

Duszy waga

Alejandro González Iñárritu - 21 gramów

Trylogię pana Inarritu oglądam, całkiem przypadkiem, od końca - nie przeszkadza to jednak w odbiorze ponieważ wątki nie są ze sobą powiązane, filmy łączy tematyka i charakterystyczny, smutny styl.

Znów losy powiązane w ekstremalny, “śmiertelny” sposób: Jack Jordan (Benicio Del Toro) - chrześcijański neofita o ciemnej przeszłości próbujący nawrócić “złą” młodzież - przez nieuwagę najeżdża na dwoje dzieci i ich ojca. Dzieci giną na miejscu, ojciec w szpitalu. Cristina Peck (Naomi Watts) - kochająca żona i matka która ledwo wyszła dzięki nim z narkotykowego nałogu. Wreszcie Paul Rivers (Sean Penn), śmiertelnie chory mężczyzna któremu życie ratuje i przedłuża serce zmarłego w wyniku wypadku. Continue Reading »

Swaty

Никола́й Го́голь - Ożenek

Komedia w dwóch aktach, z których za zdecydowanie lepszy uważam pierwszy. Da capo…

Zaczynamy w domu Podkolesina, siwiejącego już kawalera który szuka sobie żony. Jest swatka i jest kolega, który twierdzi że załatwi wszystko bez niej - w końcu “czegóż on w życiu nie robił”. Następnie przenosimy się do domu Agafii Tichonownej, panny na wydaniu i tutaj akcja toczy się do końca.
Continue Reading »

A może nocą?

Aby zejść do brzegu, trzeba przejść kilometr wzdłuż klifu, który jest chroniony ogrodzeniem. Zejście to mroczne o tej porze wysokie schody. W połowie zatrzymuję się, by popatrzeć. Choć tutaj jest już mrok, na północy widać kawałek oświetlonego morza. Lekka poświata robi magiczne wrażenie, jakby gdzieś tam istniała inna, wiecznie jasna, kraina. Continue Reading »