Goal #1

After playing 335 games on Polish tournaments, I finally made it to the top100, woohoo! Here you can have a look at it (I’m currently 73rd). Nothing to be proud of, really, but it’s nice to see that there’s been some progress since I started playing. Continue Reading »

Finland ‘08 - Saaristo

If most Finish campsites are like our first one, I wouldn’t recommend sleeping in a hotel. I couldn’t ask for more. As soon as we parked our car, I ran to a sauna (an evening in Finland without sauna is a wasted evening, isn’t it?). However, it wasn’t the time yet to try a real smoke sauna – this one was electric and I couldn’t make it boiling hot – every time I put some water on stones, the vapor would vanish after 15 seconds. Continue Reading »

Polish train people

I’ll start with complaining. As I walked into one of compartments (I don’t know if you have such things in other parts of the world - most wagons are divided into smaller structures, each of which consists of 6 to 8 seats) I asked politely if there are any free places. Everyone started looking around (mostly on their feet), shaking their heads in random directions and trying to look like I-don’t-know-probably-there-aren’t. Continue Reading »

Finland ‘08 - Sauna

Last summer I went to Finland with my family and I’m going to write a few posts about that trip. I decided not to put it in daily order. I’ll start with sauna…
Continue Reading »

W fizyce wprawdzie się nie doktoryzowałem, ale…

… pierwsze ćwiczenia za mną.

Tak tak, od dziś studiuję i w związku z tym może napiszę kilka razy o uczelni, wzorem ludzi z MIT Admissions. Nie jestem opłacany, mam nadzieję jednak że będzie mi dane pisać tylko w superlatywach. No, a przynajmniej w większości…
Continue Reading »

Once

Jest w Poznaniu małe kino, a w nim filmy, które mimo swego piękna nie są hitami. I całe szczęście…

Dwoje ludzi. Nie wiemy o nich prawie nic: Chłopak to dubliński busker pomagający ojcu w naprawie odkurzaczy. Jego wiek może być dowolny pomiędzy 25 a 40. Dziewczyna pochodzi z Czech, cały dzień spędza na sprzedawaniu kwiatów na ulicy, a wieczór na zajmowaniu się swoim dzieckiem. Jest bardzo młoda, pewnie ledwie skończyła 20 lat. Od Niego odeszła dziewczyna, Jej mąż został w kraju. Ona śpiewa:

Are you really here or am I dreaming
I can’t tell dreams from truth
for it’s been so long since I have seen you
I can hardly remember your face anymore

On:
Ten years ago
I fell in love with an Irish girl
She took my heart

But she went and screwed some guy she knew
and now I’m in Dublin with a broken heart

Oh broken hearted Hoover fixer sucker guy
Oh broken hearted Hoover fixer sucker, sucker guy

One day I’ll go there and win her once again
but until then I’m just a sucker of a guy

Historia ujmuje swoją prostotą: film jest nieskomplikowany, a nie pozwolił mi się nudzić. Przepełniony emocjami wyrażonymi głównie przez muzykę, śpiew, gesty. Jeśli kto nie lubi filmów muzycznych - odradzam. Reszta, która gdzieś w kieszeni trzyma jeszcze resztki romantyczności, niech biegnie do kina. Nigdy w życiu nie postawcie Mamma Mia nad Once, nie oglądajcie Jeszcze Raz kolejnego P jak Pierdoły. Postaci (główne role gra dwójka prawdziwych muzyków: Glen Hansard i Markéta Irglová) nie są przerysowane, sytuacje w których się spotykają są autentyczne: niezręczne, pierwsze ich rozmowy były tak naturalne, że zastanawiałem się czy może aktorzy się siebie wstydzą. Oscara, którego dostali za muzykę (a konkretnie za Falling Slowly), uznaję raczej za wielkie wyróżnienie filmu (wszak obraz indie nie mógł dostać jednej z “głównych” nagród).

Once to jeden z tych filmów, gdzie fabuła schodzi na dalszy plan, a potem właściwie trudno opowiedzieć co się tam działo. Nie opowiem, zobaczcie, wsłuchajcie się, poczujcie dreszcz. I nie próbujcie odgadnąć zakończenia…

Once, once
I knew how to look for you
Once, once
But that was before
Once, once
I would have laid down to died for you
Once, once
But not anymore.

Otwier’acz 2008 cz. III

Niedziela

Ostatniego dnia faworytów nie było, my za to byliśmy już trochę zmęczeni. Udało nam się zdążyć na Lao Che, którzy zagrali naprawdę dobry koncert. Polecam wsłuchać się w ich ostatni album „Gospel”, bo pod przykrywką prostych rytmów czają się tam metaforyczne teksty odnoszące się do Biblii. Zespół wręcz bawił się razem z publicznością, wprowadzając bardzo miłą atmosferę, pozwalająca skupić się tylko na zabawie i muzyce. Nie spodziewałem się tego po obejrzeniu jakiegoś ich koncertu w telewizji. Jak widać, trzeba wszystko przetestować osobiście.
Continue Reading »

Otwier’acz 2008 cz. II

Sobota

Gwoździem programu mieli być Sex Pistols. Organizatorzy zmienili plany i zamienili Erykah Badu z CKOD, co nie robiło mi różnicy bo nie zależało mi na żadnym z nich. Chciałem zobaczyć Radio Bagdad, bo wydaje mi się że wyróżniają się spośród nowych polskich zespołów, które prawie wszystkie brzmią tak samo. Niestety, ustawili ich na 16, a my zazwyczaj dojeżdżaliśmy około 18-19. Powód? Złe zorganizowanie kolejki do podstawionych pod dworcem autobusów. Jeśli kolejka nie jest zorganizowana, tworzy się korek, ludzie się kłócą, mdleją i narzekają. To jeden z dwóch minusów organizacji, drugim bowiem był brak wystarczającej ilości koszy na śmieci na terenie festiwalu. Zaowocowało to mnóstwem plastikowych kufli po piwie leżących na ziemi.
Continue Reading »

Otwier’acz 2008 cz. I

Bez przeszkód dojechaliśmy do Gdyni, gdzie Przemek podjął nas naleśnikami i zaprowadził na plażę. Mieliśmy okazję porozmawiać o świecie, życiu i podróżach – na ten ostatni temat zresztą przegadaliśmy większość czasu spędzonego razem, Przemek i Marta bowiem są ludźmi których bez obaw można nazwać podróżnikami. Pozazdrościć tylko ich Łukaszowi, który na początku nas „nie lubił, bo nas nie znał”, jednak klocki lego nas zbliżyły, bo któż nie lubi się nimi pobawić? Continue Reading »

Manu Chao, ochroniarze i pogo

Idealny ochroniarzu, niech popłyną w Twą stronę słowa mego podziwu. Nie mrugniesz, choć tłum tuż przed Tobą szaleje. Nie odwrócisz wzroku od tego skrupulatnie dobranego (według znanego Tobie tylko algorytmu) punktu, choćbym wywrzeszczał Ci w twarz słowa piosenki. Na próżno po czterykroć próbowałem dostrzec drgnienie Twej stopy w masywnym glanie, choć wybrałem najbardziej rytmiczne momenty. Modlisz się pewnie do ochroniarskiego boga, by szef ustawił Cię tyłem do sceny - wszak taka pozycja daje największe możliwości wyrażenia profesjonalnej obojętności do tego co dzieje się wokół. Continue Reading »

Next Page »